Prawilne okonie

Tytuł brzmi dość niejednoznacznie, nawet trochę prowokacyjnie, gdyż pasiaste zbóje potrafią zjadać młodszych pobratymców, a dlaczego prawilne? Bo prosto z warszawskiej Pragi.

Wiślane i inne ,,oksy” z łowisk na terenie Warszawy są często bardzo wybredne. Rosną powoli – jak to okonie. Przez lata swego stołecznego żywota, nim uzyskają rozmiar chociażby przyzwoitości, napotykają na miliony ,,kajtków”, twisterów, obrotówek i innego spinningowego ustrojstwa wszelkiej maści i we wszystkich barwach tęczy. Gdzie je znajdziemy? A no właśnie – w lecie wszędzie. W zimie czy na późnej jesieni niejednokrotnie, zanim znajdziemy miejsce, gdzie zimują pasiaki zedrzemy zelówki w butach, a i tak możemy ich nie znaleźć. W lecie nie ma tego problemu. Wystarczy nieco urozmaiconego geometrycznie dna, brzeg umocniony kamieniami lub gruzem, czy też leżące w wodzie gałęzie i patyki. Z reguły rybki stacjonują blisko brzegu, schowane między kamieniami jak te łobuzy w bramie.

Praga to praga, okonie z niej też są nad wyraz charakterne!

Jak wspomniałem wyżej naszym głównym problemem jest to, że łowiska są przełowione, obciążone dużą, wręcz gigantyczną presją wędkarską, a nad brzegami ludzie obecni są niemal non stop. No właśnie niemal, bo  jak popada trochę deszczu, to randka czy wspólne piwo nad Wisłą jest zajęciem mało atrakcyjnym, rzucanie przynętami dla zabicia czasu również. Stąd warto wykorzystać mniejszą frekwencję nad brzegiem. Ponadto deszczyk to chmury, mniejsze natężenie światła, ryby są nieco ufniejsze i mniej skrywają się przed nadmiarem światła.

Pogoda, że ,,psa z budy nie wygonisz”, ale garbusa z dziupli już tak.

A jak i czym je zwabić? Ja z reguły używam twisterów i to tych z grupy mikro. Mają 2,5-3,5cm długości, uzbrajam je w główki jigowe od 1 do 3 gramów, z rzadka próbuję przynęt powyżej 5cm, niestety czasem warto chwycić za ,,pierdalanse” i dłubać. Co ciekawe, niekiedy czym mniejsza przynęta – tym większy pasiak. Łowię w wodzie o małej przezroczystości i z reguły sięgam po różne odcienie fluo – seledyn, żółty i inne. Co do prowadzenia – główki są lekkie to i opad wolny, niewielka przynęta potrafi wpaść w małą jamkę i zostać pochwycona przez schowanego okonia, warto pozwolić opaść przynęcie na dno i odczekać nawet kilka sekund, niekiedy okoń pobierze ją gdy ta już stanie w miejscu, bądź po malutkim podbiciu.

Niestety, rybki pomimo, że waleczne bywają nad wyraz ostrożne i łakomią się często tylko na te najmniejsze wabiki

autor. Marcin Działa

1 miesiąc temu